Chelsea zdecydowała się na zdecydowane działania wobec Enzo Fernandeza, odsuwając go od pierwszego składu. Powodem były jego niedawne kontrowersyjne wypowiedzi dotyczące Madrytu, które wywołały burzę podczas przerwy reprezentacyjnej. Atmosfera była dodatkowo napięta po przegranym pojedynku w Lidze Mistrzów z Paris Saint-Germain.
Wszystko zaczęło się od niepozornego pochwały dla Realu Madryt. Szybko jednak przerodziło się to w dyscyplinarną reakcję Chelsea. Trener Liam Rosenior wyraził stanowcze stanowisko, twierdząc, że pomocnik przekroczył pewne granice. W efekcie Fernandez, który pozostaje związany umową do 2032 roku, musi teraz stawić czoła konsekwencjom swego zachowania i groźbie, że w Madrycie dostrzegli jego potencjał.
Według spekulacji, Real jest gotowy zapłacić za Fernandeza 100 milionów funtów i chętnie powitałby go w swoich szeregach. Tymczasem otoczenie pomocnika przygotowuje się do ponownych negocjacji po Mundialu 2026. Chelsea stoi przed wyzwaniem: co dalej z zawodnikiem, który zapowiada chęć większych zarobków?
Nadchodzące miesiące zdecydują, czy Enzo Fernandez ponownie zagra w barwach Chelsea, czy jednak jego kolejnym celem będzie Madryt.
Źródło: CaughtOffside, Sky Sports