FC Barcelona, stojąc przed letnim oknem transferowym, skupi się na stabilizacji finansowej. Klub zamierza powrócić do zasady „1:1”, unikać nadmiernych wydatków i znaleźć nowego napastnika po odejściu Roberta Lewandowskiego.
Joan Laporta, prezydent Barcelony, jasno wyraził, że klub nie planuje dużych inwestycji. Powrót do finansowych rygorów ma być porządkującym krokiem, a nie początkiem transferowej rozrzutności.
Laporta podkreślił, że strategia transferowa będzie oparta na wskazówkach Deco, dyrektora sportowego, co pozwoli na selektywne działania. Zdaniem Laporty najważniejsza jest praca w zgodzie z wyznaczoną strategią, a nie uleganie presji na efektowne transfery.
Barcelona przywraca zasadę „1:1” po wypracowaniu 10 milionów euro zysku netto na rynku transferowym w ostatnich dwóch sezonach. Mimo tej stabilizacji, najważniejszym sportowym wyzwaniem dla klubu będzie znalezienie nowego napastnika.
W gronie potencjalnych kandydatów pojawia się nazwisko Erlinga Haalanda, jednak Laporta oświadczył, że transfery nie będą dokonywane dla samego efektu. Bardziej realny wydaje się Julian Alvarez z Atletico Madryt, choć jego cena stanowi poważną barierę w strategii „1:1”.
Źródło: Mundo Deportivo