Łukasz Tomczyk prowadzi drużynę Rakowa Częstochowa w finale STS Pucharu Polski, lecz rezultat starcia z Górnikiem Zabrze nie jest dla nich korzystny. Trener, choć wdzięczny kibicom i zawodnikom, nie ukrywa: gole ze stałych fragmentów gry znacząco wpłynęły na wynik.
Po porażce 1:3 z Górnikiem Zabrze w rozgrywkach ligowych, Raków ponownie podejmuje przeciwnika w finale Pucharu Polski. Mimo starań, sytuacja rozwija się nie po ich myśli. Tomczyk precyzuje: aby triumfować w finale, na straty bramek ze stałych fragmentów nie można sobie pozwolić. Do momentu 30 minuty w Zabrzu drużyna miała swoje momenty, lecz tym razem to nie wystarczyło.
Trener wyraża wdzięczność za wsparcie tłumnych kibiców i uznanie dla graczy za dotarcie do finałów. Podkreśla, że teraz muszą skupić się na maksymalnym zaangażowaniu w pozostałych czterech meczach sezonu.
Tomczyk przyznaje, że nie potrafi jednoznacznie ocenić meczu bez dalszej analizy. Obiecuje jednak, że rozmowy z drużyną i sztabem pozwolą wyciągnąć wnioski, aby unikać podobnych błędów w przyszłości.
Źródło: Raków Częstochowa