Fede Valverde znalazł się ponownie na boisku treningowym Realu Madryt. Powrócił po incydencie w szatni, który zaowocował karami finansowymi zarówno dla niego, jak i dla Aureliena Tchouameniego. Zajęcie miało na celu zakończenie napiętej sytuacji w zespole, ale dyscyplinarne sankcje nie rozwiały wszystkich pytań dotyczących przyszłości zawodników.
Urugwajski piłkarz przyznał, że konflikt z Tchouamenim wynikał z narastającej frustracji w drużynie związanej z trudnością sezonu. Choć Valverde zaprzeczył wymianie ciosów, nie uniknął kontuzji, przez co przeszedł zabieg szycia głowy i został poinstruowany, aby odpocząć przez 10–15 dni. Mimo to wrócił do treningów po zaledwie ośmiu dniach.
Real reaktywnie nałożył na obu piłkarzy grzywny w wysokości 500 tysięcy euro. Decyzja była szybka i stanowcza, nie rozwiązała jednak całkowicie kwestii wpływu incydentu na atmosferę w drużynie oraz sportową formę zawodników.
Oczekuje się, że Valverde będzie dostępny na nadchodzący mecz z Sevillą. W tle spekulacji, pojawiły się rozmowy o możliwych transferach, z Paris Saint-Germain i Manchesterem United w roli zainteresowanych klubów. Te doniesienia podkreślają rosnące napięcie wokół przyszłości Urugwajczyka w Realu Madryt.
Źródło: Football Espana